Odleciały, ze szmerem żałosnym żegnania,
Opustoszały pola, posmutniały gaje.
Nie masz w lesie szczebiotów i nie masz śpiewania…
Odbiegły już w dalekie, ciepłem tchnące kraje…
Kędy wejrzysz – to szczotki gniazd zwisłych żałośnie,
Zdają się drżeć i szeptać: Nie masz ich tu z nami…
Zdają się śnić i marzyć o powrotnej wiośnie,
I tęsknotę swą srebrzyć lśniących szronów łzami.
Tylko wtulone w drzewo drobne ciałko błyska,
Szarem piórem odziane, wróblą szatą świeci,
To druh ludzi serdeczny – choć go mróz, głód ściska,
Nie porzuci gniazd swoich – w ciepło nie odleci..