„Kozica” – Franciszek H. Nowicki

Dziwny głos bólu, strachu, rozpaczy złowrogiej,
Biegnie w skalnych ruinach, w praświata zwalisku…
To kozica w żelaznym oklepca uścisku
Porusza skały jękiem śmierć wróżącej trwogi.

Wolna córa gór patrzy na łańcuch u nogi
Mętnem skazanki okiem, bez nadziei błysku.
I skargi dziwne, ludzkie, śle ku skał urwisku,
Rzekłbyś: to śpiew łabędzi po wolności drogiej.

Tam – po turniach jej stado rodzinne gdzieś goni…
Tam – swobodnym siostrzycom wiatr pieśń halną dzwoni…
Tam jej młode… bez piersi matki… tęsknią do niej…
Coś brzmi w skałach!… to stado!… niech stanie!… niech czeka!…

Nagle drgnęła – mgłą śmierci oko się powleka…
Tam!… wynurza się z turni groźno – cień człowieka…